Psychologia i psychiatria

Sukces i potrzeba wyrażania siebie - co jest ważniejsze

Pewnego dnia moja sześcioletnia córka zrobiła kolejne rzemiosło, które miało zostać umieszczone na głowie. Wziąłem go ze sobą do szkoły przygotowawczej i wcale się nie wstydziłem, chodziłem na zajęcia w samodzielnie wykonanych uszach zając, ponadto dostosowałem je tak, aby wisiały jak najdokładniej na twarzy. Moje niezbyt pewne próby stworzenia „przyzwoitej pięknej dziewczyny” spotkały się z tak oczywistym i energicznym oporem, że musieli zrezygnować ze swoich pozycji.

Byłem przekonany o tym, jak źle wygląda moja córka, która poszła do szkoły przygotowawczej wcale na dziobie, ale z papierowymi uszami, które bezwstydnie zakrywają połowę jej twarzy. Jakie było moje zdziwienie, gdy usłyszałem szczery podziw dla nauczycieli: „Co za dobry facet, nasza Olesya! Coś interesującego, ale zawsze wymyślaj! Czy zrobiłeś to sam?”

Doszedłem do wniosku, że nasze poglądy na „piękne” i „dobre” nie zawsze są prawdziwe. I być może najpiękniejszą i najlepszą rzeczą, jaka może być na świecie, nie jest zwykły biały łuk, ale okazja, aby nie ukrywać swoich tworów, nie wstydzić się ich: „A kto nie rozumie, to sam głupiec.

To jest pozwolenie na wyrażenie się w formie i sposobie, w jaki się chce. Wyrażanie siebie jest niemożliwe bez uwagi, ale po prostu nie zwracanie uwagi na brakującą potrzebę.

Prawo do wyrażania siebie musi być nieoceniające! Jest tak w przypadku, gdy proces jest ważny, a nie wynik. Tylko wtedy, z jakościowego, przemyślanego procesu, pojawi się godny wynik rozpoznawania. Ale nie odwrotnie! Jednak społeczeństwo uczy nas odwrotnie. W społeczeństwie w najlepszym wypadku zwyczajem jest zauważać coś, co jest godne pochwały. Stąd od dzieciństwa powstaje projekcja: „Zostałem zauważony, gdy robię coś dobrego”. Tutaj również bierze się nadmierna potrzeba pochwały, bez jakiejkolwiek racjonalnej podstawy. A pośpiech jest również zawarty w łańcuchu dziwnych reakcji (chęć szybkiego otrzymywania pochwał). Osoba stara się skończyć szybciej, aby uzyskać wynik, chwalić i poczuć wreszcie znaczenie swoich działań. Naturalnie, w tej wersji dobrego wykonania, w rzeczywistości jest to ważny przejaw samej osobowości, nie może mówić.

Tak więc potwierdzenie siebie w ogólnie przyjętych modelach behawioralnych opiera się na oczekiwaniu zawsze pozytywnej oceny publicznej (lub zewnętrznej). Krytyka jest postrzegana jako zaprzeczenie prawa do bycia sobą, wyrażania siebie tak, jak chcesz, i tak dalej. I powoduje luz. A jak mogę zdobyć prawo do bycia?

W miarę jak dziecko rośnie, osoby wokół niego aktywnie wzmacniają fałszywe postrzeganie. W świecie dorosłych działają te same mechanizmy! „Jeśli ci się udało - twój punkt widzenia ma prawo do życia. Będziemy cię słuchać, szanować, że tak powiem, z uwagą”. A jeśli bohater nie stał się sławny, oznacza to, że nikt go nie wzywa, a nikt go nie słucha. System oceny niszczy indywidualność!

W prawdziwym przypadku autoekspresji jest ważne dla Ciebie, a nie jak inne autorstwo. I mierzymy wszystko jednym władcą, tracąc za wymyślone przez człowieka wartości, jego prawo do bycia sobą.

Ale człowiek może działać i myśleć tak, jak mu się podoba. Każdy zasługuje na uwagę (i szacunek) z jednego prostego powodu: jest osobą, członkiem naszego społeczeństwa, jest i ma prawo.

A nasza uwaga powinna być bezwarunkowa. To jest właśnie wzajemny szacunek dla siebie. Domagamy się tego wszystkiego, ale nie znamy natury tej własności, nie wyobrażamy sobie, co to jest teraz. W ten sposób bohater szanuje jego prawo do swojej opinii i akceptuje prawo innej osoby do innej opinii.

Kiedy osoba jest świadoma opisywanych momentów, może uświadomić sobie, co następuje: każdy wróg i przestępca, który stoi na prawej drodze i kłóci się, jak bohater, potrzebuje publicznej ekspresji. Im bardziej agresywne jest zachowanie przeciwnika, tym bardziej musi się manifestować. Jak pokazuje swoją osobowość? Poprzez negację punktu widzenia i prawa do indywidualności innych (tak jak bohater robi to do tej pory). A jeśli uczestnik patrzy na siebie, może zauważyć dziwne uczucie - jakby się zdradził.

Moneta ma inną stronę. Obok konfliktów, niewdzięczność to chodzenie - zgadzanie się z przeciwnikiem tylko po to, by cię nie zaprzeczał. Zgoda z obawy przed odrzuceniem ma wieloraki charakter. I tutaj brak możliwości wyrażania siebie, jak w prawie do mojej obecności na tym świecie, odgrywa żywą rolę. Życzysz dobrej postawy. Od czasu do czasu jest nawet gotowy zmienić swój kurs, dostosować się do krytyka, a wszystko po to, aby nie wyrazić negatywnego punktu widzenia. I, co dziwne, zgadzając się, znowu się zdradzasz.

Prototyp jednego z głównych bohaterów książki „Ludzie z gabinetu” - typowego przedstawiciela klanu społeczeństwa zależnego, osoby, która istnieje w rzeczywistości, i ścieżki własnych błędów i świadomości, na początku opowieści nie czuł jego prawa do życia. W rzeczywistości zamienił się w książkę, aby dowiedzieć się, jak pozwolić sobie na bycie takim, jakim jest. Na początku opowieści wyznaczył sobie nawet cel: „Odnieść sukces” - pomyślał, że może zdobyć ludzkość, uczestniczyć w jego życiu i, co najważniejsze, zaakceptować siebie jako krewnego, a nawet obcych. Potwierdzenie, że akceptacja wydawała mu się najważniejsza ze wszystkich! Nie mógł bez tego żyć! Wygrywał najlepiej, jak potrafił - w dzieciństwie, z dobrym ostentacyjnym zachowaniem, niewdzięcznością, satysfakcją. W dorosłości, za zgodą, gdzie się nie zgadzam; słuchanie, gdy nie jest zainteresowany; obecność tam, gdzie się nie chce itp. Musi stale „zasługiwać” na to miejsce pod słońcem - prawo do bycia, prawo do życia w cieple i akceptacji. Przyzwyczajony do życia w ten sposób, wypuszcza z góry igły, jak jeż. I to jest w świecie, w którym wszyscy wchodzą na siebie - podbijając swoje miejsce pod słońcem. Agresja jest tu zwyczajowa - wszyscy ją w pełni i uważają, że to norma. I każdy chce ciepła - wciąż chwiejny, niepewny, przynajmniej niektórzy, po prostu nie zginąć.

Ludzie nauczyli się dawno temu: żeby się ogrzać - musisz się zakochać.

Aby zaspokoić naturalną potrzebę prawa do manifestacji - musisz walczyć. Stąd niemożność uprzejmie poprosić o zmniejszenie głośności, niezdolność do ustąpienia, nieodpowiednią reakcję na prośby innych osób („odmów mi”).

Poszukiwanie jakiejkolwiek uwagi - przynajmniej pozytywnej, a nawet negatywnej - jest także przejawem potrzeby autoekspresji. Indywidualność w jej przejawach wymaga opinii publicznej. Będąc osobą dorosłą, w pewnym sensie „błagam”: „Słuchaj tego, co powiedziałem! Odpowiedz mi! Zwróć uwagę na mój status! Przeczytaj mój artykuł? Spójrz na mój rysunek! Napisz do mnie e-mail!”

Postrzeganie - bolesne, niezadowolone daje wypaczone interpretacje „na wyjściu” (podobne do konsekwencji braku przestrzeni osobistej).

Brak odpowiedzi - nie zostałem zauważony.

Odpowiedź jest negatywna (twierdzą, krytykują) - odmawiają mi.

Ten sposób myślenia i zachowania zostaje wessany w silny, pozornie nie do pokonania krąg, w którym nie ma wyjścia. Wyjście jest naprawdę trudne. Będzie to musiało skupić się na skupieniu się na zewnętrznej ocenie poprzez systematyczne przechodzenie na wewnętrzne pozwalanie sobie na bycie. Jest to głównie praca świadomości i siły woli.

Opisany temat jest ściśle powiązany z wcześniej rozważaną potrzebą w naszej własnej przestrzeni emocjonalnej. Osobista przestrzeń emocjonalna daje ci możliwość bycia tym, kim jesteś i nikomu niczego nie udowadniać (nie po to, by usprawiedliwiać i nie bronić). A pełna potrzeba wyrażania siebie przestaje wymagać uwagi. Bycie we własnych granicach pozwala nie kłócić się z nikim i niczego nikomu nie udowadniać, a zatem nie pozostawia zdrady wobec siebie w pożądanym stanie. Ale musi się nauczyć.

Niniejsza publikacja stanowi kontynuację serii artykułów napisanych w serii książek „Ludzie z gabinetu”. Jeśli czytelnik uważa, że ​​opisane tutaj zrozumienie nie jest dla niego wystarczające, może odnieść się do materiału w książkach, przedstawionego w głębokiej formie, w języku podświadomości. Bohater książek zyskuje niezależność od społeczeństwa dzięki świadomości osobistej przestrzeni, w której każdy ma prawo być tym, kim jest. I oczywiście daje to prawo innym. Więc nikt nie przychodzi do siebie „na piętach”. Każdy szanuje prawa drugiego. Podróżnik jednak się nie zatrzymuje. Pozbywa się także potrzeby skupienia się na sobie i swoich dziełach. Zgadza się pozostawić wyniki wyrażania siebie w swojej przestrzeni (nie narzucać społeczeństwu).

Obejrzyj film: Jak przestać się przejmować tym, co pomyślą sobie inni? Kamila Rowińska - vlog (Czerwiec 2019).